|
Blog > Komentarze do wpisu
Opowieść futurologiczna.
Rok 2055. Budzę się rano jak co dzień. Robie sobie śniadanie. Połykam dzienną dawkę leków na wszelkie schorzenia. Odpoczywam ciesząc się dobrym dosyć, jak na ten wiek, zdrowiem. Postanawiam wyjść na spacer. Jest piękny czerwcowy dzień, słoneczny. Idę przez park, drzewa się zielenią, wokół pełno ludzi, wszyscy są weseli i radośni. Podziwiam piękno przyrody. Idę dalej. Kiedy przechodzę przez ulicę potrąca mnie samochód, leże wykończony, przed oczami mam krawężnik. Czekam na pomoc, bezradny, przerażony, pewnie zaraz umre. Przyjeżdża pogotowie, zabiera mnie do szpitala. W trakcie transportu tracę przytomność. Budzę sie na szpitalnym łóżku. Nademną głowa kręcona przez resztę ciała obcego mi człowieka, chyba lekarz. Mówi do mnie:
- aleś se pan narobił... złamane biodro, wstrząśnienie mózgu, uszkodzony rdzeń kręgowy. Będzie pan inwalidą do końca swojego krótkiego życia, przykro mi. Już nie pospacerujemy po parku, nie poprzeszkadzamy kierowcy w jeździe, wkraczając mu znienacka na drogę; o cholera... nawet się nie odlejemy normalnie. Zaraz przyjdzie notariusz, spiszemy pańską ostatnią wole, bo chyba ma pan jakąś? zresztą i tak już nie pańskie zmartwienie można powiedzieć hehe. nooo... proszę nie robić smutnej miny. o! jest już pan z sądu. Wchodzi jakiś człowiek, na czarno ubrany, wyciąga z teczki dokument i czyta: - Na mocy ustawy z 2047 roku o służbie zdrowia, zostaje pan uznany za człowieka niezdolnego do dalszego samodzielnego życia. Ponieważ koszty pańskiego leczenia, rehabilitacji i późniejszej opieki nad panem znacząco nadszarpnęłyby budżet służby zdrowia, grupa biegłych, wyznaczonych przez sąd orzekła, że spełnia pan wszelkie kryteria aby zostać poddanym eutanazji w imię dobra reszty społeczeństwa. Uznano pana tym samym za jednostke niepotrzebna, szkodliwą ogółowi, zatem zbędną. Eutanazja będzie przeprowadzona w obecności notariusza i dwojga lekarzy jezcze dziś po obiedzie. Zamknął teczke i wyszedł, lekarz zaraz za nim. Cholerny park! A mogłem iść nad jezioro. poniedziałek, 12 marca 2007, 85pawel
|
|
Osobiscie jestem zwolennikiem radykalnych rozwiazan problemu niepelnosprawnych ludzi, ale zdaje sobie sprawe ze raczej nie mam poparcia w tej kwestii, rozumiem to i szanuje, wyglada na to ze bede go musial zatrzymac dla siebie w zwiazku z tym.
O ile nie podobal mi sie srodek historii, o tyle koncowka i poczatek bardzo dobrze napisane.
Pozdrawiam, Mazz