|
Blog > Komentarze do wpisu
Opowieść futurologiczna druga.
Rok 2045. Sala sądowa. Południe, zaraz rozpocznie się mój proces. Wszyscy czekają na sędziego. Na zewnatrz jest zimno, pada deszcz. Sala częściowo się wypełniła zainteresowanymi procesem. W końcu niecodzień ważą się losy kogoś takiego jak ja. Oskarżyciel się niecierpliwi. Chcę to już mieć za sobą. O co jestem oskarżony? Nie wiem. Drzwi się otwierają, Wchodzi sędzia. Pani sędzia. Już jej nie lubie. Wszyscy odruchowo wstali. Usiedli wraz z nią.
sędzia: Sprawa numer 1254 przez 12. Widzę, że obie strony są obecne więc przejdźmy do rzeczy. Czy oskarżony chce coś powiedzieć? ja: Właściwie to chciałbym zapytać dlaczego się tu znalazłem? sędzia: Proszę nie kpić z sądu. Panie prokuratorze, prosze przedstawić oskarżonemu zarzuty. prokurator: Otóż wysoki sądzie. Oskarżony, w czasie od kwietnia 2006 roku, do września 2007 roku pracował w sklepie sąsiadującym bezpośrednio z posesją członka ówczesnej zbrodniczej koalicji rządowej. Współpracował! ktoś z sali: Ohhh! sędzia: Zadowolony? No to jak już wiemy wszystko to pozwolą państwo że ogłosze werdykt... ja: Chwileczkę. Chcę się bronić. Nie współpracowałem! prokurator: Kłamca! Łgarz!! sędzia: Spokój na sali ma być. Bo opróżnić wszystkich karze! Zaraz wszystko wyjaśnimy.Czy oskarżony znał w latach 2006 do 2007 niejakiego Zygmunta D., członka partii, której nazwy wymawianie zostało zakazane dekretem Cesarskim z dnia 1 kwietnia 2029 roku? ja: yyyy... Tak. Chyba... sędzia: Chyba? Żartuje pan. Z zeznań świadków wynika, że wielokrotnie użyczał pan sklepowego faksu Zygmuntowi D. w celu korespondencji partyjnej! ktoś z sali: Ohhhh! sędzia: Cisza! ja: Jakich świadków? sędzia: Prosze nie obrażać sądu! prokurator: I mnie też proszę nie obrażać! sędzia: Właśnie! Ponadto pomagał pan Zygmuntowi D. wyciągać deski z garażu w celu budowy płotu! ktoś z sali: O Jezu Chryste! sędzia: No i doigrał się pan! Skazuje pana na 2 lata odsiadki za wzywanie nadaremno Jezusa Chrystusa Króla Polski. Wyprowadzić skazanego. ja: Właściwie to on mi pomagał... sędzia: Ha! Więc przynaje się pan do współpracy z ówczesnym rządem! ja: Ale ja tylko deski... sędzia: Dość! Wszystko już jasne. Kończą sie ustawowe 3 minuty na rozpatrzenie sprawy. Uwaga ogłaszam wyrok. Na mocy nadanej mi przez władców III Rzeczpospolitej Obojga Narodów skazuje oskarżonego na 5 lat odsiadki. Decyzja jest ostateczna, bez prawa do odwołania. To by było na tyle. Życzę miłego dnia. poniedziałek, 19 marca 2007, 85pawel
|
|